Wydaje Ci się, że do projektanta wnętrz zgłaszasz się po ładną wizję na Twoje mieszkanie.
No niby tak, ale… jednak nie 😉
Pomysłów na to, jak zrobić z czterech ścian ładne pomieszczenia, może być naprawdę mnóstwo.
Tylko że najważniejsze jest coś innego.
To, żeby to wnętrze odpowiadało na TWOJE potrzeby. Żeby to był Twój DOM.
Bo to DOM – jako tło wielu najważniejszych wydarzeń w Twoim życiu – ma dawać Ci ukojenie, spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Zakładam, że nie po to Ci projekt, żeby pochwalić się przed znajomymi (choć to w sumie pozytywny uboczny 😉 )
Tylko prawdziwą bazą jest Twoje samopoczucie w tych pomieszczeniach.
Dlatego, decydując się na współpracę z architektem wnętrz, powierzasz mu nie tylko misję: „zrób, żeby było ładnie”.
Powierzasz mu tak naprawdę projektowanie… Twojej codzienności.

Wizualizacje to efekt, nie cel sam w sobie.
Te piękne wizualizacje, które widzisz – to tylko (i aż) efekt pracy. Podsumowanie setek małych decyzji, rozmów, wyborów i dopasowań.
Dobór kolorów, który sprawia, że wszystko pięknie ze sobą gra? Wybór tekstur i wzorów, które podświadomie Cię wspierają, a nie „są aktualnie modne”?
To nie tylko estetyka.
To także niwelowanie Twojej codziennej frustracji, że „coś w tym domu mi nie pasuje”.
To też oszczędność na produktach, które prawdopodobnie kupiłabyś_kupiłbyś samodzielnie…
…a które mogłyby się okazać kompletnie nietrafione, niefunkcjonalne czy po prostu irytujące.
To o wiele więcej niż „ładny obrazek”
Bo budować trzeba na dobrych fundamentach
Jeszcze na długo przed powstaniem wizualizacji, trzeba zacząć od fundamentów.
Czyli od tego, co, gdzie i jak ma się w Twoim domu odbywać.
Bez tego cała reszta mogłaby wyglądać pięknie… ale tylko na tych wizualizacjach.
Tak jak na budowie — jeśli fundamenty są słabe, to cała konstrukcja zaczyna się chwiać.
W projektowaniu wnętrz działa to dokładnie tak samo.
Dobrze „ogarnięty” początek daje Ci później poczucie bezpieczeństwa.
Spokój.
Tę pewność, że wszystko ma swoje miejsce i sens.
Dlatego zanim pokażę Ci jakikolwiek obraz ładnego wnętrza, pracuję nad tym, co niewidoczne na pierwszy rzut oka:
-
funkcje, które mają Ci ułatwiać życie,
-
układ, który ma działać na co dzień,
-
tekstury, kolory, rozwiązania, które muszą ze sobą współpracować.
To jest prawdziwa baza projektu.
A wizualizacje, choć są najładniejszą częścią współpracy — są dopiero efektem dobrze ułożonych fundamentów. No i właśnie to przede wszystkim dostajesz od architekta wnętrz.
Projektowanie to w dużym stopniu przewidywanie
Projektowanie to w dużym stopniu przewidywanie.
I choć oczywiście architekt wnętrz nie jest wróżbitą ze szklaną kulą, to czasem można znaleźć pewne podobieństwa 😉
Dobrze przemyślany proces projektowy, dobrze przygotowana ankieta i uważnie przeprowadzone rozmowy. To dużo bardziej skuteczne narzędzia w przewidywaniu tego co sprawdzi się u Ciebie w domu. Fusy z kawy, szklana kula czy karty się tutaj nie przydadzą.
Zaangażowane projektowanie, to nie są decyzje które architekt wnętrz podejmuje na własną rękę. To są to decyzje które wynikają z potrzeb i stylu życia o jakim opowiadasz. I z tego, jaki dom chcesz mieć — dziś i za kilka lat.
Każdy projekt, który tworzę, opieram właśnie na analizie całego mnóstwa czynników.
A wizualizacje są podsumowaniem tej pracy.

A co z dokumentacją techniczną?
Niezależnie od tego, na jaki zakres opracowania technicznego się zdecydujesz — u mnie już sama koncepcja aranżacji nie jest tylko „ładnym obrazkiem” czy wizualnym pomysłem na modny dom czy mieszkanie.
To przemyślany plan na Twoją codzienność.
Oczywiście im bardziej szczegółowa dokumentacja techniczna, tym większa:
-
oszczędność Twojego czasu,
-
mniej nerwów przy tłumaczeniu wykonawcom, co, jak i gdzie ma być zrobione.
Ale o dokumentacji opowiem szerzej w kolejnych wpisach. Do zobaczenia!